Daleko?!, hen daleko?! - a może i blisko?,
Dzieje się wokół, okół - po trochu - lecz wszystko.
Wszystko - co by dotyczyć, Człowieka chcieć chciało,
Lecz jakby "Wymiar" skąpił? - bo i tak za mało.
Chciałoby się więc dopaść - "rzeczowość" - w działaniu,
W symbiozie ogólności, a zwłaszcza w Kochaniu..
Przemierzyć, zwartościować i określić w sobie,
Jakaż część tejże "rzeczy"? - jest w jednej osobie.
Zamknięta to dziedzina, w "Wymiarze"? - wstydliwa,
Wisząca nad przepaścią? - skała chybotliwa.
Zarazem jest Też częścią rzeczywistą Świata
I z jego żywiołami - w jedność się zaplata.
Ilekroć więc ja zgłębiam - swoje domniemanie,
Tyleż razy też słyszę przez "słuszność" wskazanie,
Że to co ma być sednem?, w opisie "brakuje"
I nie wskazuje w "rzeczy" - tego? - co się czuje.
Jak zdążyć mam z pisaniem? - gdy czas nie nadąża,
Jak skupiać siebie w w myślach, gdy trawi je żądza.
A wszystko? - jakby w wirze zerwanej wichury,
Podobne jest do trąby - lub też czarnej dziury.
Filozofia sumienia, w sarkazm się zamienia,
Ilekroć się dotyka- do "rzutu" kamienia.
Bo? - jak sądzić swą wolę, która sama w błędzie,
Myli swoje pojęcia, acz? - pisze - "orędzia"?.
Osobowość Człowieka, w żałość się nawleka,
Ilekroć pod stopami - Ziemia mu ucieka.
( -? ) Dusza wszak stopami? - nie stąpa po Ziemi,
Tym bardziej jeszcze trudniej ? - szukać wśród korzeni..
A teraz piszę szczerze - trudno mnie zrozumieć,
Gdyż "grzebać" w swojej "głębi"? - nie każdy chce umieć.
Znajdywać swe "Żywioły"?, co Duszę - nękają,
Tym bardziej, że są skryte i znaku nie dają.
Dzieje się wokół, okół - po trochu - lecz wszystko.
Wszystko - co by dotyczyć, Człowieka chcieć chciało,
Lecz jakby "Wymiar" skąpił? - bo i tak za mało.
Chciałoby się więc dopaść - "rzeczowość" - w działaniu,
W symbiozie ogólności, a zwłaszcza w Kochaniu..
Przemierzyć, zwartościować i określić w sobie,
Jakaż część tejże "rzeczy"? - jest w jednej osobie.
Zamknięta to dziedzina, w "Wymiarze"? - wstydliwa,
Wisząca nad przepaścią? - skała chybotliwa.
Zarazem jest Też częścią rzeczywistą Świata
I z jego żywiołami - w jedność się zaplata.
Ilekroć więc ja zgłębiam - swoje domniemanie,
Tyleż razy też słyszę przez "słuszność" wskazanie,
Że to co ma być sednem?, w opisie "brakuje"
I nie wskazuje w "rzeczy" - tego? - co się czuje.
Jak zdążyć mam z pisaniem? - gdy czas nie nadąża,
Jak skupiać siebie w w myślach, gdy trawi je żądza.
A wszystko? - jakby w wirze zerwanej wichury,
Podobne jest do trąby - lub też czarnej dziury.
Filozofia sumienia, w sarkazm się zamienia,
Ilekroć się dotyka- do "rzutu" kamienia.
Bo? - jak sądzić swą wolę, która sama w błędzie,
Myli swoje pojęcia, acz? - pisze - "orędzia"?.
Osobowość Człowieka, w żałość się nawleka,
Ilekroć pod stopami - Ziemia mu ucieka.
( -? ) Dusza wszak stopami? - nie stąpa po Ziemi,
Tym bardziej jeszcze trudniej ? - szukać wśród korzeni..
A teraz piszę szczerze - trudno mnie zrozumieć,
Gdyż "grzebać" w swojej "głębi"? - nie każdy chce umieć.
Znajdywać swe "Żywioły"?, co Duszę - nękają,
Tym bardziej, że są skryte i znaku nie dają.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz