piątek, 10 czerwca 2011

POLNY.... S P A C E R

Poszedłem wąską dróżką, na spacer pośród pól,
By dotknąć moich wspomnień - młodości koić ból.
Biegałem po niej boso, przez tyle przecież lat,
Z radością!, że młodości - nie skończy mi się Świat!.


Zielone linie granic, dzieliły łany pól,
W uśpionych na jesieni, pociętych pługiem ról..
Ginęły zaś pod śniegiem, gdy przyszła zima zła,
Ja nie -  Lecz one z żalem, że długo nazbyt trwa.


Wiadomo, że po zimie, nadchodzi Wiosny czas,
Skowronka śpiew na górze, radował nawet - głaz.
Nagrzane słońcem pola, pachniały   - wieńcem ziół,
A ciepły wiatr na zbożach, przepiękne fale snuł.


Nie było widać granic, wśród warzyw oraz zbóż,.
Że były? - To wiedziałem, w kolorach polnych zórz.
Pachniało chlebem w żniwa, na mendlach - ciężki kłos,
Słyszałem z każdej strony, przepiękny świerszcza głos.


Pod Jesień, już inaczej, mieniły kolor swój,
Pod dymem polnych ognisk, skrywały chłopski znój.
Ten młody obraz Świata, zostawił w sercu - ślad,
Schowałem go przed czasem: A jakby mi go skradł?


Dopóki - jesteś młody, to doceń "Życia Dar",
Z upływem lat się zmieni - w daleki wspomnień czar.
Ja dzisiaj tutaj stoję, pośród - tych samych - pól,
Znów młode - pachną pięknem. Mnie - żal, ze zmiany ról.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz