Mógłbym zbierać róże - siane na betonie,
Mógłbym wcierać myśli, do głowy przez - skronie.
Mógłbym - to i owo, nawet na różowo,
Aby mi się żyło: miło - kolorowo.
Bo przecież nie sztuka, spiąć słowa do siebie,
Rozkołysać księżyc i gwiazdy na niebie.
Mogę! Wszystko mogę!. Lecz żal mam do - siebie,
Że nie umiem dotrzeć - z miłością - do Ciebie?.
Ileż prób podjąłem?. Każda - nieudana,
A miłość się kłębi - jak rzeka wezbrana.
Nie da się jej nurtu, tamą zabudować,
Mam kochać do bólu?.- I jeszcze żałować?.
Ból jest - przeogromny!. I siły, odbiera,
Serce śle westchnienia, że bicie - zamiera.
Lekarstwem - Twe serce i jego - kochanie,
Jak się Twe nie wzruszy? - To moje - przestanie.
Chcę Cię Kochać i Miłować!,
Nie chcę łzami Cię - malować.
Nie chcę gorycz w serce wlewać,
Pragnę! - By z miłości - śpiewać!
Tęsknię we śnie i na jawie,
Pragnę! Aż się Tobą - dławię.
Kocham! Kocham Cię - bez granic,
Kocham! Gdyż?, kocha się - Za nic!
Mógłbym wcierać myśli, do głowy przez - skronie.
Mógłbym - to i owo, nawet na różowo,
Aby mi się żyło: miło - kolorowo.
Bo przecież nie sztuka, spiąć słowa do siebie,
Rozkołysać księżyc i gwiazdy na niebie.
Mogę! Wszystko mogę!. Lecz żal mam do - siebie,
Że nie umiem dotrzeć - z miłością - do Ciebie?.
Ileż prób podjąłem?. Każda - nieudana,
A miłość się kłębi - jak rzeka wezbrana.
Nie da się jej nurtu, tamą zabudować,
Mam kochać do bólu?.- I jeszcze żałować?.
Ból jest - przeogromny!. I siły, odbiera,
Serce śle westchnienia, że bicie - zamiera.
Lekarstwem - Twe serce i jego - kochanie,
Jak się Twe nie wzruszy? - To moje - przestanie.
Chcę Cię Kochać i Miłować!,
Nie chcę łzami Cię - malować.
Nie chcę gorycz w serce wlewać,
Pragnę! - By z miłości - śpiewać!
Tęsknię we śnie i na jawie,
Pragnę! Aż się Tobą - dławię.
Kocham! Kocham Cię - bez granic,
Kocham! Gdyż?, kocha się - Za nic!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz