Bywa, że płacz, aż?! - śmiechem drwi,
Przed sercem też zamyka drzwi
I wodzi nas po skalnym dnie,
W otwartych oczach i we śnie.
Więc dokąd trzeba? - żałość nieść?
Aby podjęła smutną pieśń.
Rozterka nam, nie wskaże drzwi,
Nie powie też - gdzie ona śpi.
Wylany płacz, przez gorzkie łzy,
To nie jest stół - karcianej gry.
Ironia drwi i kradnie czas,
Ten, który kiedyś mieszkał w nas.
Żałość zatacza - własny "krąg",
Na stronach Życia, oraz ksiąg.
Ona nas broni, przed tym złem,
Co go zamyka słowo - "wiem".
A gdy przyniesie - słowo - "gdy?,
Jak wiatr co znosi ranne mgły.
Gdy usłyszymy również - "czy"?,
Mamy nadzieję - wtedy? - "my"
Budować wspólny - razem Świat,
Nie zliczać nawet? - przykrych lat.
Gdyż wspólna radość naszych dni,
Nam się po nocach - pięknie śni śni.
Przed sercem też zamyka drzwi
I wodzi nas po skalnym dnie,
W otwartych oczach i we śnie.
Więc dokąd trzeba? - żałość nieść?
Aby podjęła smutną pieśń.
Rozterka nam, nie wskaże drzwi,
Nie powie też - gdzie ona śpi.
Wylany płacz, przez gorzkie łzy,
To nie jest stół - karcianej gry.
Ironia drwi i kradnie czas,
Ten, który kiedyś mieszkał w nas.
Żałość zatacza - własny "krąg",
Na stronach Życia, oraz ksiąg.
Ona nas broni, przed tym złem,
Co go zamyka słowo - "wiem".
A gdy przyniesie - słowo - "gdy?,
Jak wiatr co znosi ranne mgły.
Gdy usłyszymy również - "czy"?,
Mamy nadzieję - wtedy? - "my"
Budować wspólny - razem Świat,
Nie zliczać nawet? - przykrych lat.
Gdyż wspólna radość naszych dni,
Nam się po nocach - pięknie śni śni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz