Czyż mógłbym po Tobie, osuszyć łzy,
Zostawić w spokoju - marzenia ,sny?.
Zasłonić pamięcią obrazy Twe,
Ukoić cierpienie - gdyż ciągle wrze?.
Wymazać te miejsca, które ja znam,
Czekając na Ciebie u Twoich bram?.
Nałożyć na serce obręcze trzy,
Niech bije spokojnie - niechaj nie drży?.
Wykopać głębokie fosy wśród skał,
Bym miłość przy sobie w ręku swym miał?.
Zamurować okna i zabić drzwi,
By się nie dostały o Tobie sny?.
Najlepiej by było? - nie kłaść się spać,
Wtedy by na pewno, nie dały znać.
Lecz nie wiem co zrobię?, gdyż jawa śni
I Twoje obrazy wciąż - kładzie mi.
Choć oczy otwarte? - "zamknięte" mam,
Czuję, że w mej celi? - nie jestem sam.
Przy boku sto cieni i z nimi trwam,
A każdy jest inny - każdego znam.
Wciąż słyszę w mej głowie, złowieszczy szum,
Gdyż cieni za murem? - jest większy tłum.
Każdy się chce dostać i blisko być,
Każdy się domaga? - by o nim śnić.
Lecz Serce i Dusza, chce blisko być,
Bym mętnych swych myśli, nie musiał śnić.
Złe cienie odpędzał, zakopał rów,
Po łące i Słońcu, bym chodził znów.
Tobie zaś bym kwiaty na łące rwał,
Wraz z moją miłością, pod nogi słał.
Otwierał bym bramy, ze złotych krat,
Dla Ciebie budował - piękniejszy Świat.
Malował obrazy, wciąż pięknych dni,
Które by przez Zycie, wciąż z nami szły.
To wszystko w mym sercu, dla Ciebie mam,
Wciąż czekam z tęsknotą i wciąż ją tkam.
Mógłbym po Tobie? - uśmiech w oczach mieć?,
Byłby nieszczery i go jeszcze chcieć?.
Odpowiem szczerze i Ty o tym wiesz,
Czym są me słowa i ten skromny wiersz.
Złożone słowa, wszystkich dotyczą,
Gdyż drogę zwodzą, innym? - ją tyczą.
A cały los - w miłości zamknięty,
Raz nam jest dobrem, lub też? - przeklęty.
Zostawić w spokoju - marzenia ,sny?.
Zasłonić pamięcią obrazy Twe,
Ukoić cierpienie - gdyż ciągle wrze?.
Wymazać te miejsca, które ja znam,
Czekając na Ciebie u Twoich bram?.
Nałożyć na serce obręcze trzy,
Niech bije spokojnie - niechaj nie drży?.
Wykopać głębokie fosy wśród skał,
Bym miłość przy sobie w ręku swym miał?.
Zamurować okna i zabić drzwi,
By się nie dostały o Tobie sny?.
Najlepiej by było? - nie kłaść się spać,
Wtedy by na pewno, nie dały znać.
Lecz nie wiem co zrobię?, gdyż jawa śni
I Twoje obrazy wciąż - kładzie mi.
Choć oczy otwarte? - "zamknięte" mam,
Czuję, że w mej celi? - nie jestem sam.
Przy boku sto cieni i z nimi trwam,
A każdy jest inny - każdego znam.
Wciąż słyszę w mej głowie, złowieszczy szum,
Gdyż cieni za murem? - jest większy tłum.
Każdy się chce dostać i blisko być,
Każdy się domaga? - by o nim śnić.
Lecz Serce i Dusza, chce blisko być,
Bym mętnych swych myśli, nie musiał śnić.
Złe cienie odpędzał, zakopał rów,
Po łące i Słońcu, bym chodził znów.
Tobie zaś bym kwiaty na łące rwał,
Wraz z moją miłością, pod nogi słał.
Otwierał bym bramy, ze złotych krat,
Dla Ciebie budował - piękniejszy Świat.
Malował obrazy, wciąż pięknych dni,
Które by przez Zycie, wciąż z nami szły.
To wszystko w mym sercu, dla Ciebie mam,
Wciąż czekam z tęsknotą i wciąż ją tkam.
Mógłbym po Tobie? - uśmiech w oczach mieć?,
Byłby nieszczery i go jeszcze chcieć?.
Odpowiem szczerze i Ty o tym wiesz,
Czym są me słowa i ten skromny wiersz.
Złożone słowa, wszystkich dotyczą,
Gdyż drogę zwodzą, innym? - ją tyczą.
A cały los - w miłości zamknięty,
Raz nam jest dobrem, lub też? - przeklęty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz