Cały rok Kochania, cały rok tęsknoty,
Serca dotykały? - upadki i wzloty.
Ma Dusza zapadła, na dziwną "chorobę",
Ciągle jej chodziło, o jedną "Osobę".
Miała "gorzkie" żale, więc piła? - mikstury,
Sypała popiołem, patrzyła do góry.
Mówiła, że Kocha tą jedną "Osobę",
Jej imię szeptała, przez calutką dobę.
Serce wtórowało i też głośno biło,
Gdyby mu się dało? - to by wyskoczyło.
Pobiegłoby szukać, tą jedną "Osobę",
Bosymi stopami, na kamienną drogę.
Marzenia się wspięły, na sam szczyt, do góry,
Znaczyły Imieniem - mijające chmury,
Patrzyły na wschody i zachody Słońca,
Polewając łzami swe wnętrze z gorąca.
Tęsknota się wzbiła, aż? - po Nieboskłony,
Tam, gdzie jego obraz, jest z gwiazd ułożony.
Poczęła je liczyć i szukać Imienia,
Które dało powód? - do jej "roztęsknienia".
Nadzieja usiadła, na brzegu Księżyca,
Twierdziła, że widzi? - tej "Osoby"- lica.
Dawała więc znaki i Sercu i Duszy,
Raz Księżyc "cieniutki", raz znowu się? - "brzuszy".
Z lękiem?!, ale muszę - przez gwiazdy wędrować,
Aby tą "Osobę"? - w myślach - pocałować.
Z lękiem?!, ale muszę, na górze przebywać,
By palcem na chmurach? - jej Imię - rysować.
Wszystkie me uczucia? - razem się zebrały,
Słały miłe słowa, oraz? - dziękowały,
Że też jestem z nimi. Spisałem umowę,
Że razem będziemy? - Kochać - tą"Osobę".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz