Zło się rozsiewa ponad Światem,
Trzymając marchew razem z batem.
Tam, gdzie już miejsce swe dostanie,
Tworzy do siebie przekonanie.
Ludzie lękliwi, słabi duchem,
Ważą swe losy - pełnym brzuchem.
A tych walczących i złu wrogich,
Raczej spotkamy wśród ubogich.
Od wszelkich reguł są wyjątki,
Lecz złego zawsze są początki,
Które zniewala ludzką chciwość,
Grzebiąc w nich dobro i życzliwość.
Nie mając siły, ani woli,
Świat nas ze złego? - nie wyzwoli.
Jest mu w zasadzi, obojętnie,
Kto przed nim stoi, a kto? - klęknie.
Kiedy nam krzywda?, to do Boga,
Czując jak w sercu rośnie trwoga.
Gdy już odejdzie - hulaj Dusza,
Choćby i ze "Złym" - to nie wzrusza.
Gdy już zniewoli opór wszelki,
Uplecie drugi bat z marchewki.
Zwiąże chomątem i powrozem,
Wprzęgnie do wozu, lub za wozem.
.
Trzymając marchew razem z batem.
Tam, gdzie już miejsce swe dostanie,
Tworzy do siebie przekonanie.
Ludzie lękliwi, słabi duchem,
Ważą swe losy - pełnym brzuchem.
A tych walczących i złu wrogich,
Raczej spotkamy wśród ubogich.
Od wszelkich reguł są wyjątki,
Lecz złego zawsze są początki,
Które zniewala ludzką chciwość,
Grzebiąc w nich dobro i życzliwość.
Nie mając siły, ani woli,
Świat nas ze złego? - nie wyzwoli.
Jest mu w zasadzi, obojętnie,
Kto przed nim stoi, a kto? - klęknie.
Kiedy nam krzywda?, to do Boga,
Czując jak w sercu rośnie trwoga.
Gdy już odejdzie - hulaj Dusza,
Choćby i ze "Złym" - to nie wzrusza.
Gdy już zniewoli opór wszelki,
Uplecie drugi bat z marchewki.
Zwiąże chomątem i powrozem,
Wprzęgnie do wozu, lub za wozem.
.